Instytut Dekolonizacji Architektury

Dzięki inicjatywie DAAR mieszkańcy Al Fawwar, miasta istniejącego „na chwilę”, w którym uchodźcy spędzają całe życie, zyskują coś więcej niż tylko kilka metrów kwadratowych wolności.

W 2007 roku w Betlejem na terenie Autonomii Palestyńskiej Palestynka Sandi Hilal i Włoch Alessandro Petti, małżeństwo architektów, urbanistów i jednocześnie naukowców, wraz z Eyalem Weizmanem, izraelskim badaczem i architektem, założyli kolektyw o nazwie The Decolonizing Architecture Institute DAAR (Instytut Dekolonizacji Architektury). Oprócz działalności projektowej prowadzą również rezydencję artystyczną, dzięki której wszystkie architektoniczne interwencje ich autorstwa mają silne zaplecze konceptualne. Hilal i Petti działają też na polu edukacyjnym w ramach projektu Campus in Camps (Kampusy w obozach – tłum. red). W ramach którego we współpracy z Uniwersytetem Al Quds otworzono eksperymentalną uczelnię w obozie uchodźców Dheisheh w Betlejem. W 2013 roku trójka założycieli DAAR wydała książkę pt. Architecture after Revolution („Architektura po rewolucji” – tłum. red.) poświęconą problemowi podmiotowości politycznej w kontekście uchodźctwa. W międzyczasie instytut został wyróżniony licznymi nagrodami, w tym m.in. Nagrodą Księcia Clausa w dziedzinie Architektury (2010 r.) i Międzynarodową Nagrodą Iakova Chernikhova (2010 r.). Projekty kolektywu prezentowane były podczas Biennale w Wenecji („Stateless Nation”, 2003 r.), Biennale w Istambule („Returns”, 2009 r.), w londyńskim Tate Modern (2010 i 2014 r.) i Centrum Pompidou w Paryżu (2010 r.). O jego przedsięwzięciach pisały m.in. „The New York Times”, „Domus” i „Art Forum”.

Jednym z największych sukcesów kolektywu DAAR jest interwencja architektoniczna w Al Fawwar na Zachodnim Brzegu Jordanu. Założony w 1950 roku obóz palestyńskich uchodźców znajduje się kilka kilometrów na południe od Hebronu. Obszar obejmujący 65 hektarów ziemi zamieszkany jest przez prawie 7 tys. ludzi. Podobnie jak inne obozy, Al Fawwar zaprojektowano jako miejsce pobytu tymczasowego. Istnieje jednak do dzisiaj. W tym prowizorycznym mieście już od ponad 60 lat rodzą się i umierają kolejne pokolenia Palestyńczyków.

Gdy w 2007 roku zaczęły się dyskusje na temat budowy placu publicznego w obozie, większość mieszkańców wciąż twierdziła, że to niepotrzebna inwestycja. Argumentowali, że podkreśli ona tylko brak perspektyw na zmianę sytuacji, w jakiej się znajdują. Co więcej, mężczyźni protestowali przeciwko budowie placu, bo ze względu na głęboko zakorzenią w kulturze arabskiej separację kobiet w przestrzeniach publicznych, bali się współużytkowania ich wraz z kobietami. Architekci doszli jednak do wniosku, że prawo do posiadania przestrzeni publicznej jest takim samym podstawowym prawem jak prawo do mieszkania. W 2013 roku podjęli więc radykalną i ryzykowną decyzję o stworzeniu w obozie Al Fawwar placu, we współpracy z jego mieszkańcami.

Próbując sprostać tak skomplikowanym warunkom socjologicznym, po przeprowadzeniu rozmów z mieszkańcami Hilal i Petti na powierzchni 700 m2 zaprojektowali przestrzeń otoczoną ścianami, co dało użytkownikom poczucie intymności oraz bezpieczeństwa. Miejsce usytuowane powyżej poziomu ulicy nawiązuje do obecnej w tej kulturze tradycji spędzania czasu na okolicznych płaskich dachach. Plac w sposób naturalny stał się miejscem zabaw dzieci, które nie muszą już biegać po zatłoczonych ulicach obozu. Odwiedzany jest również przez całe rodziny, a młode, zakochane pary urządzają w jego obrębie śluby. Mimo wielu początkowych uprzedzeń mieszkańców przestrzeń w pełni wykorzystywana jest również przez kobiety, które przychodzą tam, by spotkać inne matki z dziećmi i sprzedawać na targu swoje wyroby. Ta mała przedsiębiorczość daje im poczucie wartości i pewność siebie, które przekładają się na wiele innych dziedzin lokalnego życia publicznego. Dzięki temu młodzi Palestyńczycy z obozu stopniowo zaczynają postrzegać kobiety jako równorzędne uczestniczki przestrzeni publicznej. Dzięki inicjatywie instytutu DAAR mieszkańcy Al Fawwar, miasta istniejącego „na chwilę”, w którym uchodźcy spędzają całe swoje życie, zyskują coś więcej niż tylko kilka metrów kwadratowych wolności.

Tekst pochodzi z 10. numeru Magazynu Miasta: „Radykalizm miejski”, który dostępny jest w naszej księgarni internetowej 

fot. DAAR