Różne odcienie nocy

To od nas zależy, co się będzie działo w mieście, kiedy zapadnie zmrok. Jako projektanci ponosimy za to odpowiedzialność

Z Leni Schwendinger, liderką programu NightSeeing™ i specjalistką od projektowania nocy obecnie związaną z firmą Arup rozmawia Martyna Obarska

W jednym z wywiadów powiedziałaś, że ludzie myślą o miastach jedynie w świetle dziennym. Co to znaczy? Noc się dla nich nie liczy, nie korzystają z danej przestrzeni po zmroku, czy nie widzą różnicy w tych porach dnia?

Noc jest warunkiem, który trzeba uwzględnić w projektowaniu przestrzeni miejskiej. „Warunek” to określenie techniczne, którym posługują się architekci i inżynierowie. To coś, co trzeba wziąć pod uwagę w projekcie, sytuacja zastana. Podczas wizji lokalnej widzimy np., że przez działkę biegnie wielka rura kanalizacyjna – musimy ją uwzględnić. Jest warunkiem. W innym miejscu są historyczne zabudowania – nie można ich usunąć. To warunek. W moim przekonaniu noc i mrok są takimi warunkami. To od nas zależy, co się będzie działo w mieście, kiedy zapadnie zmrok. Jako projektanci ponosimy za to odpowiedzialność.

Czy noc oznacza coś innego dla mieszkańców, a coś innego dla władz miasta?

Oczywiście, jest też czymś innym z punktu widzenia bezpieczeństwa, ekologii i wielu innych perspektyw. Ale zacznijmy od podstaw. Zamiast popularnego terminu projektowania światła (ang. lighting design, przyp.red.) posługuję się terminem projektowania nocy (ang. nighttime design, przyp.red.), który promuję od lat w ramach projektu NightSeeing™. Pracujemy w nim w zespole złożonym z architektów, geografów, konsultantów biznesowych, pracowników społecznych i socjalnych oraz projektantów oświetlenia. Analizujemy istniejące plany zagospodarowania przestrzennego, aby stworzyć strategię oświetlenia, która idealnie pasuje do konkretnego obszaru. Gdybym miała powiedzieć, czym nie jest projektowanie nocy, podkreśliłabym, że nie jest ono instalacją lamp co 30 metrów – to jest źle pojęte projektowanie światła polegające tylko na bazowaniu na liczbach.

Czym jest więc projektowanie nocy?

Składają się na niego trzy filary: zdrowie publiczne, zdrowie psychiczne i dbanie o witalność ekonomiczną przestrzeni. W pierwszym filarze bierzemy pod uwagę dobroczynny kontekst chodzenia po mieście, również po zmroku. Aspekt dbania o zdrowie psychiczne jest związany z zapewnieniem dostępu do przestrzeni, w której czujemy się komfortowo, napotykając obce osoby, spędzając czas z przyjaciółmi i tworząc nową, funkcjonującą dłużej przestrzeń do interakcji. Trzeci wymiar projektowania nocy to dbanie o szanse na korzystanie z przestrzeni również przez ludzi pracujących na trzecią zmianę: pielęgniarek, robotników, taksówkarzy, tych wszystkich osób, które zaczynają pracę o 23. Dla nich noc ma zupełnie inne znaczenie – wtedy zaczynają swoją aktywność, więc miasto w trakcie godzin nocnych pełni dla nich inną funkcję. Odpowiadając więc okrężnie na Twoje pytanie – jeśli zaczniemy się zastanawiać w szerszym kontekście nad tym, czym jest noc w naszej dzielnicy dla jej mieszkańców, co się wówczas dzieje, jak z niej korzystają nocne sowy, a jak ranne ptaszki, odkryjemy różne odcienie nocy w danym miejscu. I właśnie wiedza o tym jest podstawą umożliwiającą projektowanie nocy.

Skoro w dobrym projektowaniu przestrzeni publicznej są pewne zasady, których należy przestrzegać, to czy w projektowaniu nocy są również pewne niezmienne reguły? Czy są one uniwersalne czy też za każdym razem trzeba je dostosować do danej okolicy?

Przede wszystkim należy uwzględnić lokalne kody i uwarunkowania.

Czym są kody w tym kontekście?

To dopuszczalne lokalne normy oświetlenia – istniejące już w danej przestrzeni kontrasty, jednolitość i równomierność natężenia oświetlenia okolicy. Musimy to brać pod uwagę, ponieważ współtworzymy światłem przestrzeń publiczną i przestrzeganie tych zasad to nasz obowiązek w stosunku do jej użytkowników. Powinniśmy też pamiętać o ludzkiej skali oświetlenia – o roli wysokości, na jakiej umieszczane są lampy. Wysoka latarnia z ciepłym sodowym światłem zamieniona w oświetlenie ledowe zupełnie zmienia odbiór otoczenia. Niezależnie od tego, na jaki typ oświetlenia się decydujemy, musimy wiedzieć, jaki dzięki temu osiągniemy efekt. Dlatego zawsze musimy zadbać o przeprowadzenie jakościowych i ilościowych badań w danym miejscu.

Kolejną zasadą, której musimy przestrzegać jest…?

Podobnie jak ludzie zajmujący się projektowaniem dobrych przestrzeni publicznych, tłumaczymy, że jeśli projektowanie nocy sprawi, że powstaną miejsca, w których osoby wykluczone i słabsze będą się czuły bezpiecznie po zmroku, to znaczy, że spełniliśmy swoje zadanie. Jeśli ktoś, kto obawia się ciemnych zaułków czy osoby starsze poczują się bezpiecznie w przestrzeni, to taki projekt przynosi wymierne korzyści. Dzięki dobremu oświetleniu zaczynają działać mechanizmy kontroli społecznej – „oczy ulicy”, o których mówiła Jane Jacobs. Dzięki przestrzeganiu zasad projektowania z uwzględnieniem zdrowia psychicznego, publicznego i witalności ekonomicznej tworzymy bezpieczną przestrzeń. I te elementy połączone razem przynoszą efekty.

Jakie jeszcze aspekty należy brać pod uwagę?

Trzeba też zwracać uwagę na temperaturę oświetlenia. Temperatury od 270 do 3000 K są zdecydowanie bardziej przyjemne dla ludzkiego oka. To światło świecy, ogniska. Chłodne światła LED tworzą bardziej sztuczne środowisko. Nie bez powodu w wielu miastach na świecie pojawia się problem w tym kontekście. Ludzie narzekają na zmienione oświetlenie, na zniszczenie atmosfery ulic. Jestem przekonana, że cieplejsze światło tworzy lepszy nastrój w mieście.

Podobno kilka miesięcy temu kontrowersje pojawiły się w Rzymie, w którym władze zdecydowały o zmianie oświetlenia ulicznego z sodowego na ledowe, co wywołało protesty mieszkańców. Władze miasta argumentowały, że to rozwiązanie jest znacznie tańsze i bardziej energooszczędne. Czy myślisz, że tego typu napięcia między wymogami energooszczędności a dbałością o historyczną spójność będą coraz częstsze?

Dodatkowo skomplikuję sytuację, bo wydaje mi się, że w tym świetlnym konflikcie jest jeszcze jedna płaszczyzna, którą musimy brać pod uwagę. Chodzi o zanieczyszczenie świetlne, co właściwie naukowo bardziej jest związane z aspektem blokowania oświetlenia. Miałam o tym niedawno burzliwą rozmowę z przedstawicielem społeczności Dark Sky International. Podczas naszej debaty przywołałam przykład parku w Los Angeles, w którym grupa nastolatków zdobyła finansowanie na oświetlenie boiska, dzięki czemu mogą grać w koszykówkę po zmroku. Na tym konkretnym przykładzie chciałam pokazać bardzo ważny aspekt ekonomiczny – ci chłopcy mogli sobie pozwolić na światło, udało im się samym na to zarobić, stworzyć samodzielnie przestrzeń do spotkań. Czy będąc osobą walczącą z zanieczyszczeniem świetlnym, mogłabyś powiedzieć tym ludziom prosto w twarz: „Jesteście źli!”, „Wyłączcie to światło”? Tak naprawdę widać więc, że rozstrzygnięcie konfliktu wokół energooszczędności jest równie ważne w dyskusji o świetle w mieście co zachowanie atmosfery miejsca i dostrzeżenie wagi pytania „kto ma prawo do światła” – pod względem społecznym i socjalnych.

Pełna wersja wywiadu przeprowadzonego podczas festiwalu reSITE zostanie opublikowana w grudniu w 18. numerze „Magazynu Miasta” poświęconym tematowi światła w mieście

fot. (c) Tomas Princ reSITE, spacer świetlny w Pradze NightSeeing™