Wirtuozi chodników

Na całym świecie muzycy uliczni współtworzą charakter lokalnych przestrzeni publicznych. Kto i jak ich wspiera?

Muzycy uliczni to stały element miejskiego krajobrazu. Swoją karierę zaczęło na ulicy wiele współczesnych i historycznych ikon kultury – nie tylko Édith Piaf i Maciej Maleńczuk. Nic dziwnego! Granie w przestrzeniach publicznych bywa dla muzyków głównym źródłem utrzymania, drobnym dodatkiem do zarobków, a czasami okazją do rozrywki, poćwiczenia i pogrania dla spontanicznie zbierającej się i przechodzącej publiczności.

Z punktu widzenia mieszkańców i turystów oraz urzędów miejskich kształtujących warunki lokalnego życia społecznego, grana przez nich muzyka jest natomiast cennym elementem aury miejsca. W Paryżu muzycy uliczni zmieniają tempo pisał dziennikarz Frank J. Prial w 1981 roku w „The New York Times”, opisując zmianę repertuaru muzyków grających w przestrzeniach publicznych stolicy Francji z muzyki popularnej na muzykę klasyczną.

I uchwycił tym stwierdzeniem inne ważne zjawisko – wielu z nas po prostu umilają oni pęd ze spotkania na spotkanie, z domu do szkoły czy do środka transportu i spokojniejsze momenty, w których możemy pozwolić sobie na dokładne wysłuchanie ich muzyki.

Nie bez kozery wraz z rozwojem technologii pojawia się więc wiele aplikacji mapujących muzyków ulicznych na całym świecie, promujących i wspierających ich pracę. Jest tylko jeden mankament – choć wydawałoby się, że wystarczy chęć i instrument, w coraz większej liczbie miast na świecie muzycy uliczni mają pod górkę z prawem.

Regulowane występy

Rola, jaką muzycy uliczni pełnią w procesie rozwijana życia społecznego w przestrzeniach publicznych, jest coraz częściej doceniana i opisywana w strategiach ożywiania centrów i innych dzielnic miast.

Podkreślają ją w swoich raportach i działaniach lobbingowych na całym świecie m.in. legendarna amerykańska organizacja Project for Public Spaces i międzynarodowy think-tank Busk wspierający muzyków ulicznych i miasta w tworzeniu partnerstw i prawa lokalnego regulującego działalność artystów ulicznych (na stronie internetowej Busk znajduje się wiele materiałów na temat miejskich polityk wobec artystów ulicznych).

Według ekspertów tej organizacji najciekawszymi regulacjami z tego obszaru mogą się dziś pochwalić australijskie miasta, Melbourne i Sydney, które stworzyły je w konsekwentnie zaprojektowanym procesie partycypacyjnym, czyli we współpracy z artystami ulicznymi. Wpisały one także ich działalność w swoją politykę kulturalną i kulturalną tożsamość. Dobrą politykę prowadzi też Singapur, w którym by grać na ulicy, trzeba przejść przesłuchanie (jak w wielu miastach na świecie, w tym np. w Krakowie na terenie Parku Kulturowego Stare Miasto) oraz szkolenie, ale urząd miasta zapewnia swoim muzykom ulicznym promocję i menadżera, więc polityka ta jest w zasadzie jednocześnie elementem polityki społecznej i konstruktywnym działaniem z zakresu polityki kulturalnej.

fot. August Linnman, CCBY SA 2.0

W wielu miastach artyści potrzebują oczywiście licencji na występy uliczne, którą można uzyskać w bardzo różny sposób (dzięki zgłoszeniu się, po przejściu przesłuchania), na różnych zasadach finansowych (za darmo lub odpłatnie) i na różne okresy (od jednego dnia przez dwa tygodnie i miesiąc, rok, dwa lata, aż po nieograniczone licencje). Jednak nie we wszystkich tych miastach pilnowany jest obowiązek ich posiadania, a i z jego przestrzeganiem bywa różnie. W Sofii muzycy uliczni opowiadają np., że straż miejska na tyle łagodnie podchodzi do sprawy, że jeżeli tylko ma się zdrowy rozsądek i nie gra za głośno i w środku nocy, stróże prawa nie zawracają im głowy.

Niektóre z miast na świecie restrykcyjnie egzekwują jednak prawo – od niedawna robią to m.in. Madryt, San Francisco, Nowy Orlean, Vancouver i Rzym, czyli miejsca uznawane dotąd za mekki muzyków ulicznych, które nie wprowadzały nigdy dużych obostrzeń. Część miast nadal ich nie stosuje, w tym np. Oslo, Amsterdam (jeżeli kapela jest mniejsza niż 6 osób), Lizbona, Ryga czy Wilno. Prawnych regulacji nie doczekało się w ogóle natomiast Portland, które stworzyło w zamian partnerstwo złożone z mieszkańców, przedsiębiorców, muzyków i urzędników. Zespół ten wypracował dokument opisujący zasady grania w przestrzeniach publicznych, takie jak konieczność zmieniania miejsca co godzinę czy zachowania konkretnych odległości między muzykami (dopuszczalną liczbę muzyków na jednej ulicy reguluje też np. Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku).

Więcej o muzykach ulicznych przeczytasz w naszym najnowszym numerze:

fot. Darrell Miller, CC BY-NC 2.0