Liderzy w mniejszym mieście

Z Katarzyną Czayką-Chełmińską, prezeską Szkoły Liderów oraz Iwoną Ciećwierz, współtwórczynią programu Szkoła Liderów Miast rozmawia Magdalena Kubecka

Kim jest lider lub liderka miasta?

Katarzyna Czayka-Chełmińska: Osobą, która ma wpływ i możliwość zmieniania rzeczywistości – i to nie koniecznie w skali całego miasta, ale w pewnym aspekcie jego funkcjonowania. Przyciąga ludzi, ma autorytet i pomysł na to, w jakim kierunku zmieniać miasto i jakie sprawy należy w nim rozwijać. W praktyce przywództwo rozumiemy szeroko, może mieć ono w mieście bardzo wiele twarzy.

Iwona Ciećwierz: Czasami uświadamiamy ludziom, że są liderami, choć sami nigdy by się tak nie nazwali.

Kto uczestniczy w waszym programie Szkole Liderów Miast?

KC-C: Zapraszamy ludzi z różnych sektorów – im większe zróżnicowanie w grupie tym lepiej. Jak jest przewaga którejś z grup, to pewna perspektywa zaczyna dominować, a nam zależy na równowadze. Szkołę Liderów Miast zaczęliśmy tworzyć w Mielcu w 2016 roku. W jednej grupie spotkali się wówczas wiceprzewodniczący rady miasta z PIS-u i założyciel lokalnego oddziału Partii Razem, osoba z wielkiego biznesu, czyli jeden z szefów PZL, największego pracodawcy w regionie, osoba prowadzącą cukiernię – zwyciężczyni konkursu na najdłuższą roladę malinową, dyrektorka domu kultury i dyrektor liceum. Kiedyś elitą w takich mieście był dyrektor szkoły, ksiądz proboszcz i aptekarz. Elity w takim wydaniu już nie ma. Dziś inne osoby pełnią dziś funkcję lokalnych autorytetów i wierzę, że dzięki Szkole mają szansę wzmocnić swoją pozycję.

W jaki sposób Szkoła ma im to ułatwić?

 IC: Może to zaskakujące, ale gdyby nie Szkoła Liderów Miast, to ci ludzie by się w takim gronie nie spotkali, a z pewnością nie mieliby okazji ze sobą pracować. Uczestnicy mają o sobie często bardzo stereotypowe wyobrażenia i zaskakują się wzajemnie podczas wielogodzinnej intensywnej pracy. Jednocześnie pojawiają się między nimi różnego rodzaju napięcia – część osób to jawna opozycja do władzy samorządowej. Praca bywa trudna, choć zazwyczaj możliwe okazuje się działanie ponad podziałami politycznymi. Szkoła daje możliwość poznania się, zmniejszenia dystansu i przełamania barier. Na pewno ułatwia też współpracę na forum miejskim. Co ciekawe, współpracę nawiązują osoby mówiące „nigdy bym siebie nie podejrzewał o to, że będę z nimi pracować i mi się to spodoba”.

Uczestnicy Programu Szkoła Liderów Miasta Legionowa, od lewej: Paweł, Karolina, Rafał, Michał, Renata, fot. Kamila Szuba

Na czym polega program Szkoły?

IC: Można powiedzieć, że to jedna ze standardowych formuł programów Fundacji Szkoła Liderów – kilka zjazdów szkoleniowych, praca grup roboczych, działania w terenie, prezentacje, spotkania i rozmowy z ekspertami. Uczestnicy prowadzą lokalną diagnozę – małe badanie, w którym weryfikują swoje przypuszczenia. Tworzą grupy wokół wybranych problemów i poszukują ich rozwiązań. Zastanawiają się, jak podnosić świadomość społeczną na temat obszarów problemowych w ich środowiskach, w tym np. smogu i jak walczyć z brakiem integracji wśród przedsiębiorców, z brakiem informacji o wydarzeniach lokalnych. Przeprowadzają akcje lokalne i budują poparcie dla swoich pomysłów. Model pracy jest prosty, ale kluczowe jest kilka szczegółów – każdy zjazd organizujemy zazwyczaj w innym miejscu w mieście. Dzięki temu niektórzy uczestnicy z Mielca po raz pierwszy byli w Strefie Ekonomicznej, w Ełku pracowaliśmy w kamienicy pozarządowej, siedzibie kilkudziesięciu organizacji, a w Legionowie w ratuszu i w Poczytalni, czyli bibliotece działającej na dworcu. Dzięki tej rotacji patrzymy na miasto z różnych perspektyw, bo w każdym z tych miejsc jest inna atmosfera pracy, każde uruchomia inny sposób myślenia.

Co jeszcze jest ważne w tych spotkaniach?

IC: Współpraca z samorządem. Chcemy, żeby efekty pracy były traktowane przez decydentów na serio, więc prezydenci spotykają się i dyskutują z liderami i liderkami. Warunkiem do uruchomienia szkoły w mieście jest zaangażowanie i gotowość do współpracy władzy lokalnej. Władza bywa w tym procesie tak aktywna, że wśród uczestników pojawiają się wręcz obawy, że wypracowane przez nich pomysły oderwą się od autorów i prezydent zrealizuje je jako własne.

Mielec, Legionowo, Ełk. Wasze dalsze plany także wiążą się z małymi i średnimi miastami. Dlaczego?

KC-C: Średnie miasta niewątpliwie są wyzwaniem, piętrzą się w nich problemy gospodarcze i społeczne – wyludnianie, utrata funkcji miejskich. Z drugiej strony mają też duży potencjał, na przykład konsolidowanie się mieszkańców wokół ważnych dla nich spraw. Widzę to w reakcji na felieton Filipa Springera o Koszalinie, z którego sama pochodzę. Kiedy napisał, że siedzi w Cafe Mondo, gdzie smutne baristki powoli parzą kawę, nie ma zegara, który pokazywałby dobrą godzinę, a ludzie mówią mu, że życie jest gdzie indziej, a nie tu, w Koszalinie – na lokalnych portalach internetowych zawrzało. Gdy zobaczyłam sprzeciw i stanowczą niezgodę mieszkańców na taką ocenę ich miasta, zrozumiałam, że jest w nich niezwykła energia, chęć do radzenia sobie ze swoją średniością i gotowość działania na rzecz miasta.

Uczestnicy Programu Szkoła Liderów Miasta Ełku, od prawej: Patrycja, Hubert, fot. Kamila Szuba

Skąd ona się bierze?

KC-C: W wielkich metropoliach kanały przepływu nowych ludzi do polityki i wywierania przez mieszkańców wpływu na decydentów są bardziej ograniczone. Skala średnich miast przekłada się na możliwość budowania bezpośrednich relacji, widoczność i rozpoznawalność wśród mieszkańców. Łatwiejsze jest tam budowanie mechanizmów, w ramach których ludzie wpływowi mogą wspólnie działać. Wyniki badania przeprowadzonego przez New Memphis Institute w średniej wielkości miastach amerykańskich pokazują, że to, co skłania ludzi do pozostania w mieście, to relacje międzyludzkie oraz właśnie możliwość wywarcia wpływu i wniesienia własnego wkładu w funkcjonowanie miasta, zaistnienia. Myślę, że to też jest prawda o polskich miastach.

Korzystacie szerzej z doświadczeń amerykańskich miast w tym programie. Dlaczego?

KC-C: New Memphis Institute jest naszym partnerem i mentorem. Nie tylko dlatego, że ma bogate doświadczenia w kształceniu liderów i współpracuje z Center for Creative Leadership, kluczową organizacją amerykańską zajmującą się przywództwem i w biznesie i w sferze publicznej. Reprezentują oni ciekawe miasto – Memphis, które boryka się z wieloma problemami, zwłaszcza z trudnym dziedzictwem. To tam zginął Martin Luther King. Ludzie szukają sposobu na uporanie się z tą historią i próbują budować tożsamość lokalną wokół czegoś innego. Szukając amerykańskich inspiracji do naszej pracy z lokalnymi liderami, odkryłam, że wiele amerykańskich miast – takich jak Memphis, Atlanta, Nashville – ma szkołę przywództwa nazywaną akademią, centrum lub instytutem działającą na rzecz ich miasta. Zaczęłam sprawdzać, jak to działa w Europie i widzę, że jeśli istnieją tego typy rozwiązania, to zazwyczaj skierowane są do młodzieży. Mam podstawy by twierdzić, że nasza szkoła jest pionierska w Europie.

Uczestniczki Programu Szkoła Liderów Miasta Legionowa, od lewej: Agnieszka, Kamila, Grażyna, fot. Kamila Szuba

Co dalej? Jaka jest wizja rozwoju Szkoły?

IC: Wpisujemy się w trend rosnącego w Polsce zainteresowania miastem jako takim. Robimy to na nasz sposób i w tym obszarze, na którym się znamy, czyli liderskim. Zapraszamy do współpracy ekspertów od miast. Liczę, że taki dobry czas dla miast nie minie.

KC-C: Musimy tylko znaleźć sposób na trwałość i cykliczność programu – w każdym mieście powinna co dwa lata odbywać się nowa edycja, warto byłoby działać z absolwentami. Naszą rolą jest uruchomienie mechanizmu, a on powinien rozwijać się sam. Chciałabym, żeby lokalny biznes, absolwenci, szkoły i uczelnie wyższe chciały w tym mechanizmie uczestniczyć. Ważne jest przy tym, żeby Szkoły znalazły swoją własną formułę działania mimo ostrości sporu politycznego, w jakim żyjemy.

Program Szkoła Liderów Miast realizowany jest od 2016 roku przez Fundację Szkoła Liderów. W Legionowie i w Ełku program powstaje w partnerstwie z Fundacją Veolia Polska, a w Mielcu z Ambasadą Amerykańską. W każdym mieście w Szkołę zaangażowany jest także lokalny samorząd.

Więcej historii liderów mniejszych miast będzie można przeczytać w numerze „Magazynu Miasta”, który pojawi się jesienią.

Zdjęcie główne: Uczestniczki Programu Szkoła Liderów Miasta Ełku, od lewej:  Patrycja, Kasia, Alicja, Grażyna. fot. Kamila Szuba